aromaterapia balsam ciało dyfuzor eteryczny kostka krem kuracja kąpiel masaż mydło odżywka olejek peeling pielęgnacja prysznic płyn szampony sól trzcina włosy świeca żel żel pod prysznic
Recenzja: niecierpek.blogspot.com – „Święty Graal wśród peelingów…”

Recenzja: niecierpek.blogspot.com – „Święty Graal wśród peelingów…”

admin

11 stycznia, 2015

0 Komentarz/-rzy/-rze

Święty Graal wśród peelingów – Bodhi – Sugarcane Body Scrub – Virgin Coconut

 Jako posiadaczka skóry suchej, skłonnej do nadmiernego łuszczenia, a zarazem miłośniczka gładkiego, idealnie wypielęgnowanego ciała, od peelingów oczekuję nie tylko dokładnego oczyszczenia, ale również solidnej porcji nawilżenia. Niewiele produktów jest w stanie sprostać temu zadaniu – większość albo nie radzi sobie z usunięciem martwego naskórka, albo zawodzi w kwestii odżywiania. W ostatnim czasie znalazłam (WRESZCIE!) peeling, który nie tylko zręcznie łączy funkcje oczyszczająco-pielęgnacyjne, ale ponadto dostarcza niewątpliwej kosmetycznej przyjemności. Sugarcane Body Scrub marki Bodhi, bo o nim mowa, szybko wspiął się na szczyt ulubieńców. Nie mam wątpliwości, że podium szybko nie opuści – to zdecydowanie najlepszy peeling, jaki kiedykolwiek miałam okazję stosować!
 
 
Kosmetyk zamknięty został w plastikowym słoiku zamykanym od góry na aluminiową zakrętkę. Pod względem wizualnym, opakowanie bardzo mi odpowiada – złoto-pistacjowy, elegancki design wyróżnia się na łazienkowej półce. Zarazem, pewne zastrzeżenia wzbudza funkcjonalność słoiczka. Najwyraźniej trafił mi się felerny, nie do końca szczelny egzemplarz przepuszczający od spodu kropelki olejku wchodzącego w skład scrubu. Kłopot rozwiązało postawienie kosmetyku na niewielkim talerzyku zbierającym cenne oleje. 
 
 
Produkt przeznaczony jest do oczyszczającej pielęgnacji skóry ciała. Poza funkcją złuszczającą, Sugarcane Body Scrub posiada właściwości intensywnie nawilżające. Jak informuje napis nadrukowany na opakowaniu, peeling w 98% złożony jest z naturalnych substancji roślinnych. Za właściwości ścierające odpowiedzialny jest cukier trzcinowy, wzbogacony o puder kokosowy i orzechowy. Kompleks odżywczy tworzy masło shea, olej z otrąb ryżowych, olej słonecznikowy, olej z krokosza, olej sezamowy, olej kokosowy (z pierwszego tłoczenia) oraz witamina E. W składzie próżno szukać sztucznych dodatków pokroju parafiny, tak bardzo charakterystycznych dla drogeryjnych peelingów. Formuła jest prosta, bardzo naturalna i, co najważniejsze, skuteczna
 
SKŁADCane Sugar, Butyrospermum Parkii, Oryza sativa Bran Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Carthamus Tinctorius Seed Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Coconut Fragrance Oil, Cocos Nucifera Shell Powder, Walnut Shell Powder, Coumarin, Vitamin E
 
 
Po uchyleniu złotego wieczka, oczom ukazuje się widok prawdziwie apetyczny. Sam scrub ma postać cukrowej masy w pięknym, czekoladowym kolorze*, wypełnionej olejowo-maślanym koktajlem. Po delikatnym wymieszaniu kosmetyk przyjmuje postać lekkiego, zaskakującego w swojej konsystencji musu (doprawdy trudno to opisać). Na uwagę zasługuje zapach. Przewodni aromat tworzy kokos – bardzo świeży, zielony, pod względem aromatu odległy od sztucznych, przesłodzonych nut typowych dla kosmetycznej oferty większości producentów. Kokosowe nuty dopełnia słodycz brązowego cukru i łagodny, miękki aromat olejków. Pod względem zapachu peeling bije na głowę wszystkie kokosowe produkty, jakie kiedykolwiek stosowałam. Do funkcji oczyszczającej i nawilżającej śmiało doliczyć mogę działanie aromaterapeutyczne – kokosowym zapachem z entuzjazmem zastąpiłabym aromaty wszystkich aktualnie stosowanych kosmetyków!
 
* pomimo swojej barwy, peeling nie brudzi wanny, jego resztki wystarczy dokładnie spłukać gorącą wodą. 
 

 

 
Ze swojej podstawowej funkcji – oczyszczania skóry z martwego naskórkaSugarcane Body Scrub wywiązuje się śpiewająco. Drobinki ścierne są niewielkie, ale bardzo skuteczne. Cukier w połączeniu z pudrem kokosowym i orzechowym doskonale masuje i wygładza skórę, zarazem jej nie rysując. Co prawda po zabiegu skóra reaguje delikatnym zaczerwienieniem, daleko jej jednak do podrażnienia powodowanego przez agresywne peelingi o zbyt ostrych drobinkach ścierających. 
 
Jak podpowiada producent, dla uzyskania optymalnego rezultatu, peeling nakładać można na suchą skórę wykonując delikatny, kolisty masaż. Scrub zdarzało mi się również nakładać na uprzednio zwilżoną skórę. Niezależnie od wariantu efekt był podobnie dobry
 
 
W trakcie oczyszczania, całe ciało korzysta z dobrodziejstwa olejków hojnie zawartych w składzie produktu. Kilka minut relaksującego masażu gruntownie rozwiązuje problem spierzchnięcia i dyskomfortu suchej skóry. Po spłukaniu resztek kosmetyku skóra pozostaje nie tylko gładka, ale niebywale miękka i nawilżona. Żaden balsam do ciała nie pozostawia równie zapierającego-dech-w-piersiach efektu. Ba, po zastosowaniu peelingu ciało jest tak wypielęgnowane, że sięganie nawet po najbardziej ulubione masło mija się z celem. 
 
 
Pomimo że w swojej kosmetycznej historii miałam do czynienia z dziesiątkami peelingów do ciała, pod względem działania ŻADEN nie równa się cukrowo-kokosowo-olejkowemu scrubowi marki Bodhi. Przyjemność, jaką daje stosowanie kosmetyku w połączeniu ze SPEKTAKULARNYM rezultatem w postaci idealnie gładkiej, miękkiej i zadbanej skóry powoduje, że nie chcę już wracać do byle jakich, parafinowych peelingów. W moim zamiarze ogranicza mnie jedynie cena – Sugarcane Body Scrub to produkt, którego cena adekwatna jest do jakości. Mimo to, w ramach prezentów dla siebie samej raz na jakiś czas zamierzam fundować sobie opakowanie scrubu – kolejnym razem sięgnę po wersję kawowo-migdałową!
 
 
Jeśli, podobnie jak ja, jesteście miłośniczkami skutecznych pielęgnacyjnych zabiegów z relaksacyjnym bonusem, Sugarcane Body Scrub zdecydowanie przypadnie Wam do gustu. Po zużyciu niemal całego opakowania (ostatnią kokosową porcję trzymam na czarną godzinę) regularnie zastanawiam się, jak moja skóra radziła sobie bez bodhi-peelingu i jak, do cholery, mam bez niego dalej funkcjonować. Odpowiedź na drugie z pytań przynosi sklep internetowy producenta. Pierwsze, nieco filozoficzne, zamierzam zgłębić przy okazji kolejnego kokosowego zabiegu pielęgnacyjnego 🙂 Najserdeczniej polecam – grzech nie spróbować!
 
Znacie kosmetyczną ofertę marki Bodhi? Które kosmetyki polecacie? (mam uzasadnione podejrzenie, że wszystkie okażą się równie cudowne)
Autor: http://niecierpek.blogspot.com/2014/07/swiety-graal-wsrod-peelingow-bodhi.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *